Szkoła w Zambii

Z końcem grudnia zakończyłam projekt realizowany w ramach programu Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Wolontariat Polska Pomoc 2015.

Jednym z działań była publikacja „Szkoła w Zambii” na temat szkoły, w której pracowałam. Publikacja kierowana jest do dzieci w wieku wczesnoszkolnym, ale myślę, że także dzieci starsze i młodsze mogą z niej skorzystać :)

Nie chcę, aby przez ten tekst definiowany był cały system edukacji w Zambii. Podobnie jak w Polsce wiele jest rożnych szkół, systemów, sposobów działania. To jest jeden z przykładów.

Publikację można pobrać bezpłatnie na stronie Fundacji Usłyszeć Afrykę, w zakładce Edukacja Globalna. Nauczyciele i osoby pracujące z dziećmi i młodzieżą mogą zamówić bezpłatny egzemplarz publikacji, szczegóły w linku poniżej :)

http://www.uslyszecafryke.org/publikacja-szkola-w-zambii-zamow-bezplatnie/

okładka2Projekt został zakończony, co nie oznacza końca moich działań w Zambii…

Wkrótce wrócę do pisania tu :)

Podwórkowe zabawki

Od początku mojego pobytu tutaj kolekcjonujemy śmieci (nauczyciele wiedzą co to znaczy… w końcu wszystko może się przydać!). Dostałam nawet specjalny składzik na moje śmieci, ponieważ już mi się nie mieściły w pokoju ;) – masa butelek po wodzie, kartonów po mleku, po płatkach, pojemniki po jogurtach itp.

Na przedszkolnym podwórku nie było zabawek. Podczas warsztatów z nauczycielami, postanowiliśmy je zrobić :) Samochody, ciężarówki, łódki i samoloty – z każdym nowym wytworem nauczyciele wykazywali się coraz większą kreatywnością :)

Radość z tworzenia :D

IMG_0545IMG_0541IMG_0539Radość dzieci – nie do opisania :D

IMG_0141IMG_0145IMG_0151Czy na pewno to są tylko kartony? :)

Dzień z życia przedszkolaka

Pierwsze maluchy pojawiają się w przedszkolu już około 6.30. Czasem przychodzą z rodzeństwem lub rodzicami, czasem sami. O 8 jest apel, dzieci ustawiają się w rzędach, śpiewają piosenki, witają razem z nauczycielami nowy dzień. Już od przedszkola dzieci noszą mundurki.

IMG_9464Do godziny około 10 trwają zajęcia dydaktyczne – tradycyjnie, zajęcia prowadzone są raczej dość statycznie, dzieci większość czasu spędzają w ławkach i są tak wyuczone, przyzwyczajone, że dostosowują się do rzeczywistości… Proces zmiany takiego sposobu nauczania jest niestety bardzo powolny.

Jednak gdy przychodzi do śpiewania piosenek i pokazywania – budzi się w dzieciakach ich prawdziwa energia :D

IMG_8825Około 10 jest czas na posiłek. Ale najpierw myjemy ręce :)

IMG_9381IMG_9385Do jedzenia przeważnie jest ryż lub kaszka.

IMG_9398Po jedzeniu dzieci mają czas na zabawę na podwórku :)

IMG_9439IMG_0147Czasem bawią się wspólnie tańcząc tańce tradycyjne :) W ten sposób przygotowują się do występu.

IMG_0157Większość dzieci jest zabierana o godz. 12:30. Przedszkole zamykane jest o 14.00.

IMG_9456

W oczekiwaniu na sobotę

Soboty są pracowite. Już przed 10 rano przed szkołą zbiera się grupka dzieci czekających na otwarcie biblioteki. Biegnę, aby otworzyć. Przez cały tydzień robiłam lekcje biblioteczne, zapraszałam wszystkie klasy, aby dzieci poznały bibliotekę i miały swoje pierwsze doświadczenie w tym miejscu, zachęcałam do przyjścia w sobotę i jak się okazało zachęciłam…

Od wejścia wpisuję dzieci do książki bibliotecznej: imię i nazwisko, tytuł czytanej książki i podpis dziecka :)

IMG_0075W sobotę biblioteka była wypełniona po brzegi…

IMG_0276Niektórzy okupowali nawet podłogę ;)

IMG_0279Aż musieliśmy dostawić stoły i krzesła w holu obok biblioteki, bo dzieci nie mieściły się w środku!

IMG_0281Padł rekord – ok. 50 dzieci :)

Po zamknięciu biblioteki pędzę na obiad i potem szybko z powrotem do szkoły, aby przygotować się na przyjście kobiet z kursu szycia. Nigdy nie przypuszczałam, że praca z nimi może sprawiać mi równie wiele przyjemności i radości co praca z dziećmi. Kobiety są niesamowicie zaangażowane i traktują kurs bardzo poważnie. Od progu witają mnie pięknymi uśmiechami, niosąc w ręku gotową do pokazania pracę domową (po każdej lekcji daję im materiał do wykonania w domu tej samej rzeczy, której uczyły się na lekcji).

Gwar, śmiech, rozmowy i śpiewy wypełniają całą salę. Jest ich czasem tak dużo, że sama nie nadążam, aby wszystkim pokazywać, pomagać, gdy mają problem, więc pomagają sobie nawzajem, co zdecydowanie ułatwia i przyspiesza pracę.

IMG_0290Niektóre po ukończeniu 6 lekcji mogły zacząć już pracę z maszyną :)

IMG_0309Na zajęciach nigdy nie jesteśmy same… ;)

IMG_0293Podczas, gdy mamy szyją… :)

IMG_0297Znam moje kobiety i ich umiejętności, niektóre z nich radzą sobie naprawdę nieźle, niektóre nie mają zbyt dużego talentu w tej dziedzinie. Jednak wszystkim powtarzam, że przede wszystkim ciężką pracą i praktyką, ćwiczeniem osiągną sukces.

Jedna z kobiet początkowo koniecznie starała się dorównać grupie z którą zaczęła, sugerowałam jej, aby może poćwiczyłam jednak najpierw trochę więcej początkowe rzeczy, przez chwilę upierała się, że nie, aż w końcu przyznała, że faktycznie potrzebuje więcej ćwiczeń. Zawsze jako pracę domową dawałam jej więcej kawałków materiału – do ćwiczeń. Na kilku ćwiczyła, aż w końcu osiągała zadowalający efekt. Ostatnio zapomniałam o tym, że zazwyczaj daję jej więcej i dałam tylko jeden. Z żartobliwym oburzeniem mówi do mnie: – Teacher! Ty mnie znasz dobrze, ja tu nie jestem tylko gościem, Ty dobrze wiesz, że jeden kawałek dla mnie to za mało, aby się nauczyć dobrze, może innym wystarczy, ale ja to potrzebuję więcej! ;)

Przedszkolne poznawanie

Każdego dnia rano kiedy idę przez placówkę mijam przedszkolny plac zabaw, maluchy wypatrują mnie w mig! Słyszę tylko „Teacher Doroth!” i przez kolejne 50 m. z wielkim uśmiechem na ustach (bo jak tu się nie uśmiechać widząc poranną radość dzieci :) ) macham i odkrzykuję :) Jak się akurat składa, że idę do nich, już od progu muszę przystanąć i zaprzeć się nogami bo wszystkie maluchy rzucają się na mnie i przytulają robiąc wielki przytulaśny kłębek… :)

W przedszkolu są dwie grupy 30-sto osobowe i dwie nauczycielki. Dzieci bardzo lubią śpiewać, grać, bawić się, poznawać… Chłoną wszystko jak gąbka.

Zrobiłam dla nich lekcję z wprowadzania cyfr metodą Marii Montessori (na zdjęciach jest cyfra 1 – w takiej postaci graficznej uczą się jej, więc już nie wprowadzałam im zamętu naszą jedynką, ale pozostałam przy tym, co mają).

Dzieci pracują w dużym skupieniu, są bardzo zaangażowane w zadania, po skończeniu jednego z ochotą biorą się za kolejne. Jakie zaskoczenie było, gdy skończyły się wszystkie zadania, które dla nich zaplanowałam! ;)

Na początku przygotowywaliśmy tacę z piaskiem do pisania (nie miałam przekonania, co do wsypywania kaszy mannej i pisania po niej). Dzieci miały dodatkowe zajęcie, które swoją drogą bardzo je cieszyło :)

Renford przesiał dla nas piasek, oczyścił go z kamyków, paprochów i gałązek.

IMG_0104Najpierw odliczaliśmy do 10, dodawaliśmy i odejmowaliśmy na ziarenkach. Potem przyszedł czas na magiczne, szorstkie cyfry – cyfry wycięte z drobnego papieru ściernego i przyklejone na gładki kartonik.

Helenka nie kryje zadowolenia ;)

IMG_0110Potem pisaliśmy jedynkę na piasku.

IMG_0119Układaliśmy ziarenka w kształt cyfry 1, pamiętając o ruchu z góry na dół.

IMG_0128I jeszcze raz ćwiczyliśmy pisanie tym razem już na kartce.

Kasia w pełnym skupieniu ;)

IMG_0131Po czym wyklejaliśmy jedynkę plasteliną – najpierw wałeczki i na kształt. Dzieciaki po raz pierwszy w życiu miały w rękach plastelinę, co sprawiało im wielką frajdę!

IMG_0140

Montessori po zambijsku

W szkole zambijskiej dominuje tzn. nauczanie frontalne – nauczyciel stoi przed uczniami jak wykładowca i mówi, mówi, mówi… Czasem pisze jakieś przykłady na tablicy, które potem dzieci przepisują do zeszytów i rozwiązują. Czasem powtarzają zdania po nauczycielu. Tak mijają kolejne lekcje.

Jednym z warsztatów, które prowadzę dla nauczycieli jest metodyka nauczania, tworzenie pomocy dydaktycznych. Przygotowałam kilka przykładowych materiałów i prezentowałam razem z dziećmi (a raczej dzieci prezentowały :) ) – jak z nich korzystać. Starałam się używać jak najmniej słów przy prezentacji, aby pokazać, że ważne jest to by materiały były możliwie najbardziej intuicyjne dla dzieci. Na pierwszy ogień poszły pomoce inspirowane systemem Marii Montessori, ponieważ jest mi on dość bliski. Wielu rzeczy brakuje, dlatego nie wszystko można zrobić tu dokładnie z zasadami, jakie proponuje Montessori, ale mimo tego, bardzo wiele jednak da się :)

Była to ogromna frajda zarówno dla dzieci, jak i duże zaskoczenie dla nauczycieli. Dzieci na różnych poziomach wiekowych wykonywały z równym zaangażowaniem zadania przygotowane dla młodszych i starszych.

IMG_0195IMG_0199IMG_0216IMG_0226IMG_0190Podczas samodzielnych warsztatów z kadrą nauczyciele mieli za zadanie przygotować sylwetkę „idealnego nauczyciela” – kochające serce, otwarty umysł, słuchające uszy, pomocne ręce… to tylko niektóre z „części” dobrego pedagoga.

Po prezentacji nastąpiła dłuższa i bardzo konstruktywna refleksja na temat własnej pracy – swoich mocnych i słabych stron oraz sposobów pracy nad sobą pod kątem lepszej pracy dydaktycznej i wychowawczej. Niełatwe, ale bardzo ważne zadanie.

IMG_0088IMG_0093

Naturalnie

Podświadomy poziom dopuszczanego brudu, kurzu podczas mieszkania tutaj zdecydowanie przesuwa się. Trzeba przyzwyczaić się, że trochę szare to też białe, gdzieniegdzie brudne dalej nadaje się do noszenia, a już naprawdę brudne jeszcze na dwa dni można przerzucić na lewą stronę i dalej nosić. Życie w zgodzie z naturą.

Jak to w życiu czasem bywa jedne rzeczy są rekompensowane przez inne, bo kiedy wychodzę na ogródek za każdym razem zachwycam się naturą…

Banany

IMG_0020Mango

IMG_9978Kwiaty Lei

IMG_9991Gniazdo

IMG_0010Jaszczurki wszędzie biegające, tu ganiały się w kółko, próbując złapać ogon drugiej ;)

IMG_0031

Młodzi (nie)gniewni

Każdy tydzień przynosi nowe wyzwania, do tej pory większość działań było skierowanych do dzieci, ewentualnie dorosłych, teraz przyszedł czas także na młodzież…

Mówią o nich, że są zbuntowani, że świata nie widzą poza swoimi telefonami, że myślą grupowo, a nie samodzielnie, ach ta dzisiejsza młodzież…

A tymczasem oni… chcą być traktowani jak dorośli, choć nimi nie są, chcą być zauważeni i docenieni, boją się porażek, dlatego często nie angażują się w działanie, denerwują się, kiedy ktoś im rozkazuje, są zafascynowani światem, chcą go odkrywać, nie lubią, gdy ktoś ciągle czepia się ich wypowiedzi, są wrażliwi, bywają okrutni , egoistyczni i nietolerancyjni, chcą wiedzieć wszystko, szukają ludzi, którym mogą ufać, szukają prawdziwej miłości, lubią nowe doświadczenia, które uczą ich odpowiedzialności, chcą poznawać i odkrywać, są pełni energii, uważają, że wszystko im wolno, biorą przykład z dorosłych.

Jakim przykładem zatem jesteśmy dla nich my?

Początkowo byli wycofani, obserwowali, jednak mur szybko został przełamany przez żarty i dobry humor, uśmiech i bezpośredni kontakt. Młodzi byli bardzo zaangażowani, mieli dużo pomysłów, dzielili się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Pytali i odkrywali.

IMG_9890IMG_9892IMG_9894IMG_9895

Afrykańskie koło gospodyń

Tak wyobrażam sobie, że kiedyś kobiety zbierały się i razem gotowały, szyły, przędły… spędzały czas na rozmowie i pracy… PRACY!

Bardzo nie lubię stereotypów, często słyszałam: ‘Afrykańczycy… oni to są leniwi, tylko czekają aż im się wszystko da…’ Tydzień temu umieściliśmy w gazetce parafialnej krótką informację: ‘Podstawowy kurs szycia, sobota 13:30’. W sumie nawet na wiele nie liczyłam. Myślałam sobie, że pewnie nikt tego nie dojrzy, nikogo nie zainteresuje, nikt nie przeczyta (bo kto czyta gazetki parafialne), ba, nie wszyscy potrafią w ogóle czytać… I rzeczywiście o 13:30 nikogo nie było. Poszłam więc do biblioteki, pomierzyć komputery, bo miałam uszyć pokrowce na nie, pomierzyłam, rozrysowałam i wróciłam do mojej szwalni, rozkładam belę materiału na stole i słyszę nieśmiałe pukanie do drzwi… zza nich wystawiają głowy trzy kobiety, jedna z dzieckiem na plecach: „My na kurs szycia” – słyszę. I tak po chwili zebrała się grupka 9 kobiet. To zaczynamy :)

Szyłyśmy ręcznie, bo one nie mają w domu maszyn, a chcę, aby nowe umiejętności mogły wykorzystywać w przyszłości. Zgodziły się: ‘Nauczycielka ma swój program, więc będziemy się tak uczyły, powoli, powoli się nauczymy, kto się spieszy, ten się rozbije’ :)

Przy rozmowie, śpiewie i pracy minęły nam jak chwila 2,5 godziny :) W międzyczasie zapytały mnie, czy nie nauczyłabym je też angielskiego, bo nie potrafią zbyt dobrze. I ich inicjatywy następne spotkanie zaczniemy godzinną lekcją angielskiego :)

Tym sposobem, po raz kolejny udowadniam sobie samej, że stereotyp stereotypem, a życie wygląda inaczej. Pewnie powiesz „ale”… Tak, każdy medal ma dwie strony, ale każde uogólnianie będzie krzywdzące.

Od lewej: Edina, Mbao, Pauline, Queen, Edith, Felistas, Mary, Eufrasia (Peggy nie załapała się na zdjęcie)

IMG_8761Felistas z synkiem i swoją pracą

IMG_8774Paulina, która w tym roku kończy roczny kurs szycia i przyszła, aby mi pomagać

IMG_8778