Welcome to Zambia

Uderzenie gorąca. Ziemia paruje. Znajomy zapach wypalonej ziemi. Wróciłam do Zambii, która przywitała mnie na lotnisku kontrolami i zdziwionymi celnikami – ‘Co ty chcesz zwiedzać przez 3 miesiące w Zambii?’ Trzeba ważyć słowa. Nie powiedzieć ani za dużo, ani za mało. Wszystko wydaje im się podejrzane. Jeśli zapłacisz 50$ za wizę możesz zwiedzać sobie co chcesz. Zanim wyrobię pozwolenie na pracę, dla nich jestem turystką na 3 miesiące. Niech będzie. Kolejna kontrola bagażu –  dobrze, że otworzyli tylko jedną walizkę, z drugiej od razu wypadłyby igły, leki i opatrunki do pracy na ulicy wciskane w ostatniej chwili. Przywitała mnie Jackie (nasz samochód jak zwykle ostatnio zepsuty) i zabrała do Salvation Home, do domu… Zgrzyt otwieranej kłódki, łańcuch przesuwany po zamku, brama się otwiera, słyszę znajomy głos: ‘Come to Mummy!!!’ – przywitała mnie z otwartymi ramionami już o rok starsza, ale wciąż tak samo energiczna i jak zawsze uśmiechnięta Mama Carol. Za chwilę otoczyły mnie dzieciaki, próbowałam wyszukać znajome twarze, ale zmiany przerosły mnie, w tym domu zostało tylko kilkoro, pozostali są nowi, ale wystarczyło kilka chwil, aby stali się mi bardzo bliscy. Pierwsze chwile spędziłam z Mamą, nie mogłyśmy przestać rozmawiać. Chcesz mi powiedzieć, że to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich 11 miesięcy…?

W sobotę pojechałyśmy na farmę, aby odwiedzić chłopców w boarding school w Chongwe i na farmie, zanim zostanę tam na dłużej. – Czekają na ciebie i nie mogą się doczekać. Koniecznie musimy do nich jechać. – mówiła mi Mama. Tylko jeden dzień, zanim załatwię wszystkie dokumenty w Lusace i zostanę na farmie dłużej. Patrzyli, ściskali i wciąż nie wierzyli: – Wróciłaś do nas! Wróciłam. Przywitali się, a potem kręcili się wokół. Nie potrzeba wielu słów, być blisko – to im wystarcza.

Na ulicę jedziemy dziś. Tam też są chłopcy, z którymi chcę się przywitać, choć mam nadzieję, że nie jest ich dużo. To znaczyłoby, że udało im się. Znaleźli dom.

Starsi chłopcy pytali: – Jak długo zostaniesz z nami? Moja odpowiedź wyraźnie ich satysfakcjonowała. Było jak dawniej. Najtrudniejsze za mną, ich zaufanie przetrwało ten rok. Cieszę się z każdego uśmiechu, każdego rysunku, każdej rozmowy, cieszę się z każdej chwili, by móc być z nimi w pełni.