Nathan

Jestem twarda. Rozumiem dlaczego chłopcy uciekają. Dlaczego muszą uciec. Rozumiem to, że ulica musi ich boleć, aby chciały coś zmienić. Czasem nawet bardzo boleć… Gdy tylko jestem na Soweto (w każdą niedzielę) czy w centrum (co najmniej raz w tygodniu) szukam ich, pytam, czasem znajduję, wtedy rozmawiam – Chcesz wrócić? Czekamy na Ciebie… Nie zmuszam. Pytam. To musi być ich wybór.

Po moim powrocie z Chillabombwe nie zastałam w domu Nathana. Uciekł godzinę po tym jak wyjechałam. Nathan był w kilku centrach dla sierot (jego mama zmarła 2 lata temu), nigdzie nie zagrzał miejsca dłużej. U nas był już 3 miesiące – To i tak dużo jak na Nathana – powiedziała mi Mama Carol. Kiedyś zapytała go – Uciekłeś już z tylu miejsc. Dlatego nie uciekłeś jeszcze ode mnie? – Bo ty pieczesz ciastka. – odpowiedział  Nathan dorzucając swój rozbrajający uśmiech.

W końcu uciekł i od nas. W niedzielę szukałam go na Soweto. Bezskutecznie. W poniedziałek jadąc do U.T.H. (szpital) zaszłam na City Market. Tam chłopcy z ulicy powiedzieli mi, że Nathan jest w YMCA (przechowalnia dzienna dla dzieci ulicy, bez zasad, bez reguł, można robić wszystko, a do tego dają jedzenie, o 16.00 wypraszają wszystkie dzieci z powrotem na ulicę, gdzie pod bramą rozstawiają się dilerzy). Po wizycie w U.T.H. wracałam z Jackiem (jeden z wujków w naszym domu) do domu. Jack zaproponował, żebyśmy sprawdzili YMCA. Nathan siedział pod murem wśród innych małych chłopców. Miał mętny wzrok, przestraszone oczy. Nie zareagował na mój widok. Bał się mojej reakcji. – Szukam Cię od trzech dni. Chcesz wrócić z nami do domu? – Chcę. – Łzy napłynęły mu do oczu, zaraz jednak zaczął się ich wstydzić. Łzy są nie na miejscu, kiedy jest się małym chłopcem wychowanym przez ulicę.

Dzieciom ulicy odebrano dzieciństwo. Mając czasem 5, czasem 6 lat musieli sami zatroszczyć się o siebie. Wychowali ich dilerzy i gwałciciele. Nauczyli ich jak kraść i kłamać. Egzamin zdany na 6. To jest zdecydowanie to w czym są dobrze – ich mocna strona. Walka o przetrwanie. Deficyt to złe określenie, tam gdzie powinno być zaspokojone poczucie bezpieczeństwa jest wielka dziura. Nie ufaj nikomu! – krzyczy ten głos w środku.

Szukałam Cię od trzech dni. W końcu jesteś z powrotem w domu. Jestem twarda, ale nie umiem opisać tego, jaką ulgę poczułam, kiedy wróciłeś do domu. Kiedy nie muszę wyobrażać sobie Ciebie, krzywdzonego na ulicy. Zrozumiałam, czym było ODNALEZIENIE.

Nathan

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>