Wolności oddać nie umiem

Otrzymał „wolność”, gdy miał sześć lat. Zaraz po pogrzebie rodziców. Podziękował i poszedł. Wykorzystał ją tak, jak sześciolatek potrafi, tak jak nauczyła go ulica i wujek – diler narkotykowy. Dziewięć lat dorastał z marihuaną i całym ulicznym światem po swojej stronie. Adres? Chibolia. Dzielnica biedy.

Ojciec nie żyje, matka go nie chce. Gdy miał siedem lat zaczął pracować w restauracji – sprzątał. Trzy lata tułał się z miasta do miasta i to, co słyszał to prosty przekaz: Nie chcemy cię tu. A ulica zawsze chce. Ulica zawsze przygarnie. Ulica jest dobra. Ulica daje „wolność”. Adres? City market. Bazar w centrum miasta.

Jako dziesięciolatek był codziennie wysyłany na ulicę na żebry. Pewnego dnia zobaczył na ulicy morderstwo. Zobaczył śmierć. Strach w jego oczach został do dziś. Bał się, uciekł do Lusaki. Ulica go przyjęła. Pokazała wspaniały, „wolny” świat. Adres? Northmead. Stacja benzynowa.

50 ngwee (~30 gr.)za nakrętkę sticki, 15 kwacha (~11 zł.) za półlitrową butelkę. Sticka zabiera złe wspomnienia i nie pozwala myśleć o rzeczywistości. Z narkotykami wszystko jest łatwiejsze.

Ulica kocha i rozpieszcza. Przyjmuje wszystkich. Akceptuje takich, jakimi są. Nie każe się zmieniać. Ulica nakarmi, da pieniądze, ubrania. A my czujemy się dobrze – pomogliśmy dziecku z ulicy, daliśmy ubranie, jedzenie, przynajmniej nie będzie chodziło głodne… Tylko dopóki dziecko ma wszystko, dobrą zabawę i swoją ukochaną „wolność”, nie ma szans na zmianę.

Im dłużej ulica jest dobra, tym mniejsze nasze szanse. Ulica musi boleć. Boleć tak, by nie chcieli tam wrócić. Usłyszałam już te słowa: Potem stało się coś, o czym nie chcę pamiętać, na ulicę już nigdy nie wrócę. Tak musi zaboleć, aby chcieli zmiany w swoim życiu. My możemy mieć dużo dobrych chęci, ale na siłę nikogo nie zmienimy – wolność leży po ich stronie. Chodzimy do nich, zaprzyjaźniamy się i czekamy. Czekamy na ich ruch.

 

Zawsze, gdy jestem w mieście zachodzę do dzieciaków:

Dorotka! Co u Ciebie? Co u Mamy Carol?

- Wszystko w porządku. Mama pozdrawia Was wszystkich.

Rozmawiamy, co dzieje się, czy jest ktoś nowy, opowiadają, co się stało:

Duży Jack jest na policji, kradł. Może mu pomożesz?  Jest tu, na tym komisariacie.

- Ale on kradł. Dlaczego mam mu pomóc? Jest pełnoletni, ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje.

- No tak, tak…

Nikt nie prosi mnie o jedzenie czy ubranie. Wiedzą dobrze, że nic im nie dam. Sprawdzam tylko czy nie mają poważnych obrażeń i staram się nie nabierać na symulantów…

Dorotka, dzisiaj jesteś sama?

– Tak, jadę zaraz do domu.

– To my Cię odprowadzimy do busa, żeby nikt Cię nie zaczepiał.

Zaprowadzają.

Kiedy znów przyjdziesz?

– Jak tylko będzie to możliwe…

Ulica uzależnia. Nawet mnie.

ulica

2 myśli nt. „Wolności oddać nie umiem

  1. Pani Dorotko! Jak bardzo Pani mi w szkole brakuje. I jednocześnie jak widzę, co Pani robi tam, w pełni rozumiem. Dopiero od wczoraj śledzę bloga. Będę regularnie zaglądać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>