Dziecko

Masz za sobą mniej niż jeden rok życia. Jesteś pięknym chłopcem. Felix dali Ci na imię. Twój tato i twoja mama – oboje są mieszkańcami Soveto. Trzymam Cię na rękach. Jesteś spokojny, patrzysz mi głęboko w oczy, jak ci wszyscy chłopcy z Soveto. Nie wiesz, kim jestem, ale to Ci nie przeszkadza. Twój ojciec chowa przede mną butelkę sticka. Takiego życia chcesz dla swojego syna?

Podchodzę do Karen. Karen dobrze mnie zna. Kiedy była chora, zabrałam ją z ulicy. Pojechałyśmy do lekarza. Nie wytrzymała dwóch dni. Uciekła. Z Felixem na ręku dotykam jej brzucha. Jest coraz większy. Karen ma 17 lat, to jest jej trzecie dziecko.

Dziecko jest błogosławieństwem. Tylko jak w tych warunkach pojąć to…

Czy mogę tu zamieszkać?

Albert zapukał do naszej bramy wieczorem, kilka dni temu. Chłopcy przybiegli do mnie: „Auntie, ktoś chce z Tobą rozmawiać!” Wyszłam. Stał przed bramą ze spuszczoną głową. Rozmawialiśmy długo. Nie wyglądał na chłopaka z ulicy, miał buty i czystą bluzę. Nie chciałam mu wierzyć. Powiedział, że sprzedał sticka i kupił za to ubrania. Mama nie żyje, tata mieszka z kolejną żoną, która 7 miesięcy temu wyrzuciła go z domu. Mieszkał na ulicy, żebrał. Czy mówi prawdę? Nie wiem. Muviwa szturchnął mnie – „Spróbujmy. Zobaczymy, co będzie.” Niestety, a może na szczęście, mnie długo nie trzeba namawiać…

Dostał szansę. Został. Poznaje, odkrywa. Dom, ludzi, rodzinę. A my poznajemy jego.

Spadła na niego lawina pytań. Wywiad wstępny. Jak tu trafiłeś? Gdzie się urodziłeś? Z jakiego plemienia jesteś? Gdzie na ulicy spałeś? Gdzie przebywałeś w ciągu dnia? Gdzie mieszkałeś po raz ostatni? Czy rodzice żyją? Jak się nazywają? Czy znasz innych członków rodziny? W jakich językach mówisz? Czy chodziłeś kiedyś do szkoły? Czy masz jakieś problemy zdrowotne? Czy jesteś aktywny seksualnie? Z jednym czy z wieloma, różnymi partnerami? Czy zażywałeś narkotyki? Jakie? Czy jesteś wierzący? Do jakiego kościoła należysz? Przechodzimy przez wszystkie trudne i bolesne sprawy. Musimy to wiedzieć, aby pomóc.

Albert ma ojca. Jeden z wujków – Jonathan pojechał z nim do miejsca, które Albert znał. Mieszkanie zamknięte. Pytali sąsiadów – „Ta kobieta, co z nim mieszka, pije, krzyczy i obraża wszystkich. Przenieśli się.” Nikt nie wie gdzie. Zdobyłam numer do ojca. Zadzwoniliśmy. Powiedział, gdzie teraz mieszkają. Szukaliśmy szansy na reintegrację z rodziną. Albert zobaczył się z ojcem. Czy będzie chciał tam wrócić? Czy jest gotowy na powrót do domu? Pytania mnożą się.

Ojciec miał przyjechać w niedzielę, aby zobaczyć nasze miejsce, porozmawiać. Czekałam na niego cały dzień. Po południu Albert przyszedł do mnie.
– Auntie, on nie przyjedzie. On mnie nawet nie lubi. Chcę wrócić do miasta.
Słuchałam go ze spokojem.
– Wiesz co, ja Cię lubię, to może jednak zostaniesz?

Rozmawialiśmy długo. Albert został z nami. Co będzie dalej? Nie wiem. Sprawdzamy się. Albert zdecydował się na krok, przyszedł, nie śpi na ulicy, zostawił ten syf. Czy zatęskni za ulicą? Kiedyś na pewno.

Wczoraj Albert zapukał do moich drzwi: „Wiesz co, Auntie, ja Cię zaskoczę, ja Was wszystkich zaskoczę, ja zostanę, skończę szkołę, ja zmienię swoje życie.”

Słyszałeś kiedyś 13-latka, który podejmuje takie decyzje?

Albert

Pytanie o szansę

Ulica. 10 rano.

– Dorota, chcę iść z Tobą. Zabierz mnie.

Komu dać szansę, komu nie? Kiedy kończy się limit szans? Która ostatnia szansa jest naprawdę ostatnią? A może tym razem byłaby ona wykorzystana?

– Nathan, jak się masz?
– Dobrze – odpowiada z udawanym uśmiechem.
– To wspaniale, czyli mogę zabrać kogoś innego na Twoje miejsce? Twoje łóżko jest wolne.
Spuszcza wzrok. Kryje głowę w dłoniach.
– Zapytam jeszcze raz. Jak się masz?
– Źle…

Tyle w nim bólu, że można by obdzielić pół świata. Wszyscy go zostawili. Czy ja też powinnam? Odpowiesz, że nie.
– Zabiorę Cię i tym razem po ilu dniach uciekniesz? 5? 10? 15? Ostatnio wystarczyło Ci 10.
– Nie, tym razem już nie ucieknę.
– Za każdym razem to słyszę…

Soveto, YMCA, Nothmead, City Market, Soveto. Drugie, trzeci, dziesiąty raz Cię zabieram. Na ile razy wystarczy mi sił? Na ile razy wystarczy mi wiary? Przychodzisz i płaczesz, że chcesz wrócić. A potem to tylko chwila, kiedy Cię już nie ma. Kiedy nie radzisz sobie z problemem i uciekasz. Kiedy zatęsknisz za ulicą… Co jest w Twojej głowie wtedy? Ból powraca. Ty mnie zostawiasz. Ty dobrze wiesz, jak mnie to boli. Ja dobrze wiem, że nie potrafisz inaczej, bo nikt Cię tego nie nauczył.

Dzień za dniem mijają. Od trzech tygodni jesteś na ulicy, a jak od trzech tygodni przychodzę, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku z Tobą. Jesteś coraz bardziej chudy i coraz bardziej smutny. W oczach ból. W Twoich i w moich. Ale nie umiem przestać przychodzić. Nie chcę przegapić szansy, kiedy będziesz gotowy na powrót. Kiedy nie będzie już za późno.

Nathan