Pytanie o szansę

Ulica. 10 rano.

– Dorota, chcę iść z Tobą. Zabierz mnie.

Komu dać szansę, komu nie? Kiedy kończy się limit szans? Która ostatnia szansa jest naprawdę ostatnią? A może tym razem byłaby ona wykorzystana?

– Nathan, jak się masz?
– Dobrze – odpowiada z udawanym uśmiechem.
– To wspaniale, czyli mogę zabrać kogoś innego na Twoje miejsce? Twoje łóżko jest wolne.
Spuszcza wzrok. Kryje głowę w dłoniach.
– Zapytam jeszcze raz. Jak się masz?
– Źle…

Tyle w nim bólu, że można by obdzielić pół świata. Wszyscy go zostawili. Czy ja też powinnam? Odpowiesz, że nie.
– Zabiorę Cię i tym razem po ilu dniach uciekniesz? 5? 10? 15? Ostatnio wystarczyło Ci 10.
– Nie, tym razem już nie ucieknę.
– Za każdym razem to słyszę…

Soveto, YMCA, Nothmead, City Market, Soveto. Drugie, trzeci, dziesiąty raz Cię zabieram. Na ile razy wystarczy mi sił? Na ile razy wystarczy mi wiary? Przychodzisz i płaczesz, że chcesz wrócić. A potem to tylko chwila, kiedy Cię już nie ma. Kiedy nie radzisz sobie z problemem i uciekasz. Kiedy zatęsknisz za ulicą… Co jest w Twojej głowie wtedy? Ból powraca. Ty mnie zostawiasz. Ty dobrze wiesz, jak mnie to boli. Ja dobrze wiem, że nie potrafisz inaczej, bo nikt Cię tego nie nauczył.

Dzień za dniem mijają. Od trzech tygodni jesteś na ulicy, a jak od trzech tygodni przychodzę, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku z Tobą. Jesteś coraz bardziej chudy i coraz bardziej smutny. W oczach ból. W Twoich i w moich. Ale nie umiem przestać przychodzić. Nie chcę przegapić szansy, kiedy będziesz gotowy na powrót. Kiedy nie będzie już za późno.

Nathan

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>