Lekcja wybaczania

Długo się zastanawiałam czy pisać tę historię. Napiszę, bo jest ważna, bo rodzi wiele pytań.

Pod nieobecność Mamy Carol jestem odpowiedzialna za dzieci w Salvation Home oraz w szkole z internatem, ale też pośrednio za farmę.

W piątek rano odebrałam telefon z farmy, że dwóch chłopców uciekło – Gift i Tresford. Tego samego dnia po południu byli już na ulicach Lusaki. W sezonie deszczowym ulica nie jest zbyt przyjemna, więc oczekiwałam, że szybko sami wrócą. W poniedziałek drogę do Salvation Home znalazł Gift.

Gift ma 15 lat. Od kilku lat jest pod opieką Mamy Carol. Skończył właśnie 7 klasę. To koniec pewnego etapu edukacyjnego, więc egzaminy po niej są dość ważne. Mama Carol obiecała mu, że jeśli zda je, będzie mógł rozpocząć 8 klasę w szkole z internatem. Bardzo na to czekał, za każdym razem jak się widzieliśmy mówił mi o tym.

Gift przyszedł prosto do mojego pokoju. Dużo słów padło. Łzy pociekły. Gift został w moim pokoju aż do następnego dnia, kiedy miał przyjechać Chali, który bezpośrednio opiekuje się farmą. Ten dzień był bardzo pracowity, dużo jeździliśmy, załatwialiśmy spraw. Przez większość dnia nie było mnie. Gdy wróciłam zauważyłam w pokoju pewne braki. Gift pakował się w tym czasie do samochodu. Szybko zawróciłam go… Przeszukałam kieszenie. Znalazłam trochę pieniędzy i trochę rzeczy. Byłam wściekła. Gift przepraszał i płakał, płakał i przepraszał. Szybko wysłałam ich na farmę, to było za dużo dla mnie na ten dzień.

Jednak wciąż sporo pieniędzy brakowało. U Gifta więcej nie znalazłam.

To był wtorek. W czwartek pojechałam na farmę, aby zobaczyć się z dziećmi, spędzić z nimi trochę czasu i spisać ich marzenia świąteczne. Chciałam też porozmawiać z Giftem o miłości, o błędach i o wybaczaniu. Szukałam go, szukałam, ale nie znalazłam. Moja wizyta była niezapowiedziana, okazało się, że Gift, gdy mnie zobaczył uciekł. Potem chłopcy powiedzieli mi, że pozostałe brakujące pieniądze to także on ukradł. Po prostu nie przeszukałam go aż tak dokładnie, aby wszystko znaleźć.

Kilka dni przed całym tym zdarzeniem Kasia była na farmie. Mówiła mi, że ktoś napisał do mnie list, nie pamięta kto i gdzie go ma. W końcu znalazła…

Kochana, Auntie Dorota,

Jak się masz w tym tak miłym czasie? Kocham Cię i bardzo za Tobą tęsknię. Dziękuję, że uczyłaś mnie, jak piec. Niech Bóg będzie z Tobą każdego dnia. Dobrego dnia. Gift

Myślisz, że mnie to przybiło? Skłamałabym, gdybym powiedziała, że zupełnie nie. Że straciłam wiarę w dzieciaki, w ich szczerość i zmianę? Na pewno nie. Boli mnie jednak nędza jaką w ich umysłach może już na stałe zasiała ulica. Dla Gifta liczyło się tu i teraz. Bez myślenia o konsekwencjach, o przyszłości.

Gift jest znów na ulicy. Pojadę tam, aby z nim porozmawiać o miłości, o błędach, o wybaczaniu.

2 myśli nt. „Lekcja wybaczania

  1. Pani Doroto,
    To, co i w jaki sposób Pani pisze jest prawdziwą szkołą dla nas wszystkich. Bardzo dziękuję za możliwość „uczestniczenia” w tym….
    Myślę, że z tych zapisków powstałaby bardzo wartościowa książka…
    pozdrawiamy serdecznie :-)

  2. Ciągłe mierzenie się z dylematem: gdzie się kończy życzliwość, a zaczyna stawianie granic (by nie być naiwnym)? Gdzie się zaczyna szorstkość, sztywność i nieżyciowość, by nie stracić empatii i wyrozumiałości? Walka trwa i będzie trwała do końca świata. Takie miejsce, jak Salvatrion Home i Kulanga Bana Farm są doskonałym poligonem. Mistrz – tylko jeden. JEZUS! Niech Cię, Dorotko, prowadzi w tym niełatwym zmaganiu. Wspieram modlitwą..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>