O złudzeniach i godności

Ogromny kompleks szpitalny, wszędzie pełno ludzi, koczują dzień i noc opiekując się swoimi bliskimi. Każdy oddział to ogromny hol, łóżka po sześć oddzielone kotarami. Oddział 22 łóżko numer 9 – Kelvin Mpundu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek był wypadek, cztery osoby, jedna zmarła, wśród trzech pozostałych był dwudziestoletni Kelvin, przez lata mieszkający na ulicy, żadnej rodziny. Przyjechaliśmy sprawdzić, co się z nim dzieje. Evaristo podszedł do niego, aby porozmawiać, pomóc mu się napić jogurtu, Kelvin cały się trząsł, wszyscy wokół się śmiali, ja miałam łzy w oczach, a Evaristo spokojnie przytrzymuje go oraz jogurt tak, że Kelvin bez problemu mógł pić… Poszłam, aby porozmawiać z lekarzem: – Silne obrażenia głowy, jednak żadnych leków, w przypadku bólu – daj mu panadol, wypisany wczoraj, możecie go zabrać. Przenosimy Kelvina na wózek inwalidzki, aby zabrać go do auta, nie jest w stanie sam chodzić. Kupuję mu banany, mógłby je jeść bez końca. Zabieramy go do domu. Przez parę tygodni obserwuję, jak poprawia mu się stan zdrowia. Gdy jest już w stanie chodzić… odchodzi…

Prosta, codzienna historia bez szczęśliwego zakończenia. Nie mam złudzeń, że nie wszystkich da się wyrwać z ulicy. Przyjdzie dzień, że zadzwonią już nie z UTH, ale z kostnicy. Jednak póki dzwonią z UTH każdemu należy się godna opieka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>