W oczekiwaniu na sobotę

Soboty są pracowite. Już przed 10 rano przed szkołą zbiera się grupka dzieci czekających na otwarcie biblioteki. Biegnę, aby otworzyć. Przez cały tydzień robiłam lekcje biblioteczne, zapraszałam wszystkie klasy, aby dzieci poznały bibliotekę i miały swoje pierwsze doświadczenie w tym miejscu, zachęcałam do przyjścia w sobotę i jak się okazało zachęciłam…

Od wejścia wpisuję dzieci do książki bibliotecznej: imię i nazwisko, tytuł czytanej książki i podpis dziecka :)

IMG_0075W sobotę biblioteka była wypełniona po brzegi…

IMG_0276Niektórzy okupowali nawet podłogę ;)

IMG_0279Aż musieliśmy dostawić stoły i krzesła w holu obok biblioteki, bo dzieci nie mieściły się w środku!

IMG_0281Padł rekord – ok. 50 dzieci :)

Po zamknięciu biblioteki pędzę na obiad i potem szybko z powrotem do szkoły, aby przygotować się na przyjście kobiet z kursu szycia. Nigdy nie przypuszczałam, że praca z nimi może sprawiać mi równie wiele przyjemności i radości co praca z dziećmi. Kobiety są niesamowicie zaangażowane i traktują kurs bardzo poważnie. Od progu witają mnie pięknymi uśmiechami, niosąc w ręku gotową do pokazania pracę domową (po każdej lekcji daję im materiał do wykonania w domu tej samej rzeczy, której uczyły się na lekcji).

Gwar, śmiech, rozmowy i śpiewy wypełniają całą salę. Jest ich czasem tak dużo, że sama nie nadążam, aby wszystkim pokazywać, pomagać, gdy mają problem, więc pomagają sobie nawzajem, co zdecydowanie ułatwia i przyspiesza pracę.

IMG_0290Niektóre po ukończeniu 6 lekcji mogły zacząć już pracę z maszyną :)

IMG_0309Na zajęciach nigdy nie jesteśmy same… ;)

IMG_0293Podczas, gdy mamy szyją… :)

IMG_0297Znam moje kobiety i ich umiejętności, niektóre z nich radzą sobie naprawdę nieźle, niektóre nie mają zbyt dużego talentu w tej dziedzinie. Jednak wszystkim powtarzam, że przede wszystkim ciężką pracą i praktyką, ćwiczeniem osiągną sukces.

Jedna z kobiet początkowo koniecznie starała się dorównać grupie z którą zaczęła, sugerowałam jej, aby może poćwiczyłam jednak najpierw trochę więcej początkowe rzeczy, przez chwilę upierała się, że nie, aż w końcu przyznała, że faktycznie potrzebuje więcej ćwiczeń. Zawsze jako pracę domową dawałam jej więcej kawałków materiału – do ćwiczeń. Na kilku ćwiczyła, aż w końcu osiągała zadowalający efekt. Ostatnio zapomniałam o tym, że zazwyczaj daję jej więcej i dałam tylko jeden. Z żartobliwym oburzeniem mówi do mnie: – Teacher! Ty mnie znasz dobrze, ja tu nie jestem tylko gościem, Ty dobrze wiesz, że jeden kawałek dla mnie to za mało, aby się nauczyć dobrze, może innym wystarczy, ale ja to potrzebuję więcej! ;)

Afrykańskie koło gospodyń

Tak wyobrażam sobie, że kiedyś kobiety zbierały się i razem gotowały, szyły, przędły… spędzały czas na rozmowie i pracy… PRACY!

Bardzo nie lubię stereotypów, często słyszałam: ‘Afrykańczycy… oni to są leniwi, tylko czekają aż im się wszystko da…’ Tydzień temu umieściliśmy w gazetce parafialnej krótką informację: ‘Podstawowy kurs szycia, sobota 13:30’. W sumie nawet na wiele nie liczyłam. Myślałam sobie, że pewnie nikt tego nie dojrzy, nikogo nie zainteresuje, nikt nie przeczyta (bo kto czyta gazetki parafialne), ba, nie wszyscy potrafią w ogóle czytać… I rzeczywiście o 13:30 nikogo nie było. Poszłam więc do biblioteki, pomierzyć komputery, bo miałam uszyć pokrowce na nie, pomierzyłam, rozrysowałam i wróciłam do mojej szwalni, rozkładam belę materiału na stole i słyszę nieśmiałe pukanie do drzwi… zza nich wystawiają głowy trzy kobiety, jedna z dzieckiem na plecach: „My na kurs szycia” – słyszę. I tak po chwili zebrała się grupka 9 kobiet. To zaczynamy :)

Szyłyśmy ręcznie, bo one nie mają w domu maszyn, a chcę, aby nowe umiejętności mogły wykorzystywać w przyszłości. Zgodziły się: ‘Nauczycielka ma swój program, więc będziemy się tak uczyły, powoli, powoli się nauczymy, kto się spieszy, ten się rozbije’ :)

Przy rozmowie, śpiewie i pracy minęły nam jak chwila 2,5 godziny :) W międzyczasie zapytały mnie, czy nie nauczyłabym je też angielskiego, bo nie potrafią zbyt dobrze. I ich inicjatywy następne spotkanie zaczniemy godzinną lekcją angielskiego :)

Tym sposobem, po raz kolejny udowadniam sobie samej, że stereotyp stereotypem, a życie wygląda inaczej. Pewnie powiesz „ale”… Tak, każdy medal ma dwie strony, ale każde uogólnianie będzie krzywdzące.

Od lewej: Edina, Mbao, Pauline, Queen, Edith, Felistas, Mary, Eufrasia (Peggy nie załapała się na zdjęcie)

IMG_8761Felistas z synkiem i swoją pracą

IMG_8774Paulina, która w tym roku kończy roczny kurs szycia i przyszła, aby mi pomagać

IMG_8778